El Paso, witaj!
Dzień dobry, cześć!
Pierwszy tydzień pracy dobiegł końca 😉 Mamy to, działamy. Zastanawiacie się czym przywitało nas El Paso? To może zacznijmy od początku.
Nasza podróż z Nashville do El Paso przebiegła sprawnie, oprócz opóźnienia busa wszystko odbyło się elegancko. W Dallas spotkaliśmy ekscentryczne osobistości i interesujące fury.


El Paso natomiast przywitało nas przede wszystkim słońcem i super host rodzinkami z flagą Polski oraz jedzeniem🤤. Szybko udaliśmy się do domów naszych nowym rodzin, aby się rozpakować i zorganizować na nadchodzący tydzień: zakupy, rowery, rozeznanie terenu oraz poszukiwanie samochodów ….


Pierwszy dzień, poniedziałek poświęciliśmy w dużej mierze na papierkową robotę – spotkania z z szeryfem oraz ratuszem, dali nam zielone światło na pracę! Pierwsze knocki, zaliczone. Kolejne dni (🔆) spędziliśmy na poszukiwaniach fajnych mam, dziadków i nauczycieli. Mnóstwo rodzin zaprosiło nas do swoich unikatowych światów.
W ciągu tygodnia wiele się wydarzyło, mieliśmy okazję obserwować pracę osób bardziej doświadczonych w naszej grupie oraz radzić sobie z pierwszymi niespodziewanymi sytuacjami. A jakie to były akcje? Między innymi dziurawe dętki, odpadnięte koło, hiszpańsko języczne rodziny, niedziałające aplikacje, burza piaskowa, grad, nietypowe propozycje czy inne inside stories.
Po tygodniu pracy natomiast nadeszła niedziela, ponownie mieliśmy okazję spotkać się w pełnym składzie poopowiadać sobie co tam się ciekawego u nas wydarzyło, porządnie się najeść oraz co najważniejsze poznać Patricka, biznesmena, bookmana, a przede wszystkim super człowieka, który podzielił się z nami swoimi historiami z pierwszego lata na bookfieldzie oraz powiedział jak istotnym jest działanie oraz trzymanie się planu dnia.




Zainspirowani i podekscytowani przygotowaliśmy się na nadchodzący drugi tydzień.
Fingers crossed

