Tydzień drugi_Wilczki się rozkręcają

Drugi tydzień minął pod znakiem trzymania się schedule i dbania o dobry attitude. Zaczęliśmy budować connection z rodzinkami i powolutku stajemy się częścią community, fajne uczucie! Cały czas się uczymy i zaczynamy ogarniać co i jak. 😁Nic nam nie straszne, no może prawie nic.

Chcecie wiedzieć o co walczyliśmy w tym tygodniu? To słuchajcie, podczas tych pierwszych dwóch tygodni mieliśmy szansę zdobyć Success coina i pony Socks. Monetę sukcesu zdobywają zawzięte osoby, trzymające się liczb no matter what, a skarpety pony to dodatkowo umiejętność znalezienia potrzeby u rodziny i dobra koneksja.

Czekacie na kilka historii z bookfieldu? To dobrze się składa bo czas podzielić się perełkami, mamy dla was kilka. Standardowo bez wymiany dętek się nie obyło, jesteśmy w tym już dobrzy, szybka wymiana koła, no problem, ogarnięcie podwózki podczas ulewnego wieczoru też da się zrobić 😀 

El Paso może nieraz zaskoczyć. Zapukaliście kiedyś do drzwi z chęcią rozmowy z nieznajomym i sprzedania mu produktu, którego nie chciał/ nie był w stanie zakupić ale w zamian za to dostaliście pieniądze, jedzenie czy tabletki przeciwbólowe? Nam się to zdarzało. Ludzie są różni ale tutaj znajdujemy pełno dobrych dusz.

Dostaliście kiedyś IPada bezinteresownie, funkiel nówka nie śmigana? Yaasss, that’s right, mamy to =D, prowadziliście fajne fury osób, poznanych 5-20 minut wcześniej? As well, w Stanach to możliwe. Jednak nie samymi przyjemnościami człowiek żyje, zdarzają się momenty grozy- upadki, utrata kontroli nad rowerem, uzębienie psa w udzie i kradzież roweru w biały dzień. Warto uważać, bo rowery przyciągają uwagę szemranych typów i potem jedynie szeryf może pomóc. 

Morał jest jeden dopóki ciężko się pracuje, dopóty pełno niespodzianek przed nami stoi i niejedna nieprawdopodobna historia na nas czeka.

A jak spędziliśmy niedzielę? Zobaczcie sami.

Enjoy!

Głodna wataha, działa!

El Paso, witaj!

Dzień dobry, cześć! 

Pierwszy tydzień pracy dobiegł końca 😉 Mamy to, działamy. Zastanawiacie się czym przywitało nas El Paso? To może zacznijmy od początku.

Nasza podróż z Nashville do El Paso przebiegła sprawnie, oprócz opóźnienia busa wszystko odbyło się elegancko. W Dallas spotkaliśmy ekscentryczne osobistości i interesujące fury.

El Paso natomiast przywitało nas przede wszystkim słońcem i super host rodzinkami z flagą Polski oraz jedzeniem🤤. Szybko udaliśmy się do domów naszych nowym rodzin, aby się rozpakować i zorganizować na nadchodzący tydzień: zakupy,  rowery, rozeznanie terenu oraz poszukiwanie samochodów …. 

Pierwszy dzień, poniedziałek poświęciliśmy w dużej mierze na papierkową robotę – spotkania z z szeryfem oraz ratuszem, dali nam zielone światło na pracę! Pierwsze knocki, zaliczone. Kolejne dni (🔆) spędziliśmy na poszukiwaniach fajnych mam, dziadków i nauczycieli. Mnóstwo rodzin zaprosiło nas do swoich unikatowych światów.

W ciągu tygodnia wiele się wydarzyło, mieliśmy okazję obserwować pracę osób bardziej doświadczonych w naszej grupie oraz radzić sobie z pierwszymi niespodziewanymi sytuacjami. A jakie to były akcje? Między innymi dziurawe dętki, odpadnięte koło, hiszpańsko języczne rodziny, niedziałające aplikacje, burza piaskowa, grad, nietypowe propozycje czy inne inside stories.

Po tygodniu pracy natomiast nadeszła niedziela, ponownie mieliśmy okazję spotkać się w pełnym składzie poopowiadać sobie co tam się ciekawego u nas wydarzyło, porządnie się najeść oraz co najważniejsze poznać Patricka, biznesmena, bookmana, a przede wszystkim super człowieka, który podzielił się z nami swoimi historiami z pierwszego lata na bookfieldzie oraz powiedział jak istotnym jest działanie oraz trzymanie się planu dnia.

Zainspirowani i podekscytowani przygotowaliśmy się na nadchodzący drugi tydzień. 

Fingers crossed

El Paso are you ready?

Tydzień sales school’a dobiega końca, 4 intensywnych dni za nami – łzy, śmiech, ekscytacja i jogging. Z bobasów sprzedażowych wskoczyliśmy na wyższy level. Spotkania z DSL, Danem czy Dustinem były niezwykle inspirujące i pouczające. Mieliśmy okazję spotkać ludzi ze świata biznesu, z pierwszych stron Forbesa i otaczać się tłumem szalonych studentów z Europy.

Chcecie trochę inside stories? Well 🙂 lepiej usiądźcie,  historie anonimowe lecz prawdziwe, więc zgadujcie kogo to spotkało. Skonfiskowane kabanosy, brak miejsca w samolocie czy zagubione walizki w Chicago? to w zasadzie pikuś. Wypadła wam kiedyś walizka z rozpędzonego busa? Cóż… Nam tak 😉 także sprawdzajcie bagażniki dwa razy, chyba nie chcielibyście na drugim końcu świata szukać na drogach zaginionej walizki. Spokojnie zguba została odnaleziona ;). So no worries.

Jesteśmy mocniejsi jako zespół i każdy z osobna. Przypomnieliśmy sobie czemu to robimy i dlaczego kończymy lato. Będziemy ciężko pracować i dawać z siebie wszystko. Chcemy osiągnąć nasze cele i czuć dumę żegnając się z El Paso.

Jesteśmy gotowi zmierzyć się z przeciwnościami losu i stworzyć zaje*** wspomnienia. To lato jest nasze, czas na rozwój i zmiany. Zawalczymy o nasze marzenia. Trzymajcie za nas kciuki, bo będzie się działo.

Hungry Wolves… Au!